XXI SM Małopolski Nowy Wiśnicz

Rankiem, ale nie wczesnym, w dniu 14 maja 2016 roku, wyruszyliśmy w kierunku Bochni na XXI Szaradziarskie Mistrzostwa Małopolski, które zorganizował Bocheński Klub Szaradzistów „Omnibus”  na Zamku Lubomirskich w Nowym Wiśniczu z pomocą wielu innych organizatorów.  W trasę wyruszyli w jednym z samochodów : Krysia, Stasiu, Kamil, Krzysio oraz Agata, a w drugim Gosia, Władek, Józio, Wojtek.  Dzięki profesjonalizmowi kierowców cało i zdrowo dojechaliśmy do celu i to na czas.

Po przybyciu zostaliśmy poczęstowani kawą i herbatą oraz domowym ciastem. Wszystkich szaradzistów było aż 38. Większość stanowiła ARIA-da. Ale  nie wszyscy startowali, bo Gosia pomagała sprawdzać prace.

Dostaliśmy do dyspozycji 39 zadań i póltora godziny. Zadania były różnorodne, od małych form po diagramy na pół strony formatu A4. Były szyfrogram,  jolki, samosia, logogryf oraz różnorakie krzyżówki, ogromna ilość małych form szaradziarskich i rebusy.  Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, Największe kontrowersje budziła krzyżówka z przymrużeniem oka, która zdaniem paru osób powinna mieć cząstkową punktację.

W trakcie sprawdzania prac zwiedzaliśmy Zamek Lubomirskich w Nowym Wiśniczu. Sprawiał on przygnębiające wrażenie, jakkolwiek mógł się podobać. Widać było odbitą na nim historię, tj. jego ograbienie, pożar, odbudowę. Gdybyśmy zostali dłużej, to może co niektórzy z nieczystymi sumieniami spotkaliby Białą Damę, która na nim pojawia się nocami.

Znowu dopisał deszcz, Klubowicze z „Omnibusa” są chyba zaklinaczami deszczu, bo pada on na każdych mistrzostwach.

Po ogłoszeniu wyników klubowicze „Ariady” zajęli następujące miejsca :

3. Krzysio L.  

4. Kamil W.

8. Krysia M.

17. Stanisław O. 

18. Wojtek G.

22. Józek P.

28. Władek W.

34. Agata B.

Do domu wracaliśmy z przygodami.  Z  niewiadomych przyczyn Krzysio skręcił z zamku w lewo zamiast w prawo i zwiedziliśmy okoliczne malownicze lasy. Na szczęście nie spotkaliśmy żadnego żubra, na które kiedyś polowali książęta. Nawet tego w puszce.

Potem musieliśmy zmieniać trasę, bo na drodze był poważny wypadek drogowy, ale ostatecznie oba samochody dojechały bezpiecznie do celu.

Ale to nie koniec. Ekipa z jednego samochodu zakotwiczyła w domu Władka, gdzie jego żona uraczyła nas jeszcze ciepłym, pysznym ciastem i kawą oraz herbatą.

W Sosnowcu nie padało.

Podsumowując. Humory dopisały. Gmina Bochnia – Nowy Wiśnicz jest bardzo przytulna i gościnna. Pewnie jeszcze  nie jeden raz zawitamy w tych okolicach na mistrzostwach szaradziarskich.

 

(szalony reporter) Agata Bartosik

Poprzedni post

Dodaj komentarz